Fakt, że co jakiś czas powstają nowe typy zawodów już nikogo nie dziwi. Niedawno spotkałem się z nową profesją – broker innowacji. Na zachodzie zawód ten zdobywa coraz większe uznanie. W Polsce z pewnością potrzebujemy całkiem sporą gromadkę ludzi wykonujących ten zawód. Co tak naprawdę kryje się za tą nazwą?
Pierwsze skojarzenie z pewnością nawiązuje do zawodu brokera giełdowego. Całkiem słusznie. Jak wiadomo broker jest to osoba lub organizacja świadcząca pewne usługi – zazwyczaj pośrednictwo. Podobnie jest z brokerami innowacji – z tym że ten pośredniczy we wdrażaniu innowacji.
Broker innowacji może pracować jako integrator – zajmuje się wszystkimi etapami prowadzącymi od pomysłu do momentu uzyskiwania zysków z innowacji.
Broker innowacji może pracować jako łącznik – dba o komunikację pomiędzy partnerami, aby pomysł został skutecznie wprowadzony na rynek.
Broker innowacji może pracować jako licencjodawca - wyszukuje firmy, które zdecydują się nabyć licencję na dany pomysł i będą chciały w niego zainwestować.
Ponadto może kupować/sprzedawać pomysły, nowe produkty, czy też już istniejące rozwiązania.

Jaką wiedzą i jakimi umiejętnościami powinien się cechować broker innowacji? Oto kilka z nich:
- wiedza z zakresu negocjacji,
- znajomość procesu zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej,
- znajomość technik sprzedażowych,
- znajomość rynku innowacji,
- zarządzanie kapitałem ludzkim,
- analiza, wycena i przygotowywanie ofert dla innowacyjnych produktów,
- wiedza z zakresy ochrony wartości intelektualnej,
…no i oczywiście odporność na stres. Jestem pewien, że dość duże emocje muszą towarzyszyć ludziom obsługującym inwestycje warte miliony euro
.
Wyszło trochę jak ogłoszenie o pracę, proszę przymknąć na to oko
.
Jak będę duży, chciałbym zostać takim brokerem innowacji. Pomagać firmom wdrażać innowacje. Łączyć naukę z biznesem. Pomagać wynalazcom komercjalizować ich produkty. Zarażać ludzi kreatywnością i innowacyjnością. Tak, to musi być fajne!



