Finno-Inno, czyli innowacje finansowe nie takie straszne

Dodane: 21 kwietnia 2010 przez Maria

O pieniądzach nie należy mówić – trzeba je mieć ;) . Zarządzanie domowym budżetem to dla wielu osób duże wyzwanie. Musimy pamiętać o rozliczeniach, rachunkach, podejmować decyzje, ile pieniędzy chcemy oszczędzać czy inwestować, a ile konsumować. Czy innowacje finansowe mogą nam w tym pomóc?

Na wstępie zaznaczę, że innowacje finansowe to bardzo szeroki temat i nie jesteśmy w stanie wyczerpać go w jednym wpisie. Innowacjom może podlegać: pieniądz, czy środek płatniczy od wymiany towarowej, przez rozwój wymiany za kruszec – monety, pieniądz papierowy, bezgotówkowy i elektroniczny, jak również metody i narzędzia inwestowania – pierwowzory instrumentów pochodnych znane były w starożytnej Grecji, a opcje pojawiły się w Holandii w XVII w. w czasach pierwszej bańki spekulacyjnej, tzw. bańki tulipanowej.  Innowacje mogą się również pojawić wśród kanałów, przez które zarządzamy finansami i podejmujemy decyzje inwestycyjne, gdzie swój największy udział ma zapewne Internet.

Jeśli ktoś jest inwestorem to zapewne bacznie obserwuje rynek i sprawdza, w jaki nowy sposób może zarobić pieniądze. Przedsiębiorstwa wykorzystują innowacje do lepszego zabezpieczenia swoich funduszy czy zmniejszania ryzyka działalności np. przy transakcjach walutowych itd. A jak innowacje finansowe wdzierają się w nasze codzienne życie i obowiązki?

Zbliżeniowe karty płatnicze

Już od roku w Polsce. W dwóch wersjach PayWave (VISA) i PayPass (MasterCard). Istnieją również karty wymagające doładowania. Jak działają? Przy płatnościach do 50 zł właściciel karty zamiast wpisywać pin czy potwierdzać transakcje podpisem może zbliżyć swoją kartę do odpowiedniego czytnika. (Terminale są zabezpieczone przed wielokrotnym obciążeniem konta w przypadku przypadkowego zbliżenia karty więcej niż raz.) Sama karta wyposażona jest w pasek magnetyczny i mikroprocesor, który umożliwia takie jej wykorzystanie. W przypadku płatności powyżej 50 zł sposób potwierdzenia jest taki sam jak w starych kartach.

Wydaje się przydatne prawda? Rano przed pracą wpadam do kiosku po gazetę i płacę w 5 sekund.  A jaka jest rzeczywistość? Po pierwsze terminale nie zawsze są skonfigurowane tak, aby można było korzystać z obu systemów (ja mam paywave, a Pani w sklepie osiedlowym ma skonfigurowany terminal do współpracy z paypass). Po drugie terminale nie są jeszcze zbyt powszechne – możemy nimi płacić w Żabce, Kolporterze, McDonaldzie czy Empiku (czyli tak naprawdę nie w sklepie osiedlowym). Po trzecie te sklepy to tylko teoria – bardzo często nie można płacić w ten sposób nawet w tych punktach w których według Visy czy Mastercard powinno być to możliwe.  Jednakże gdy (jeśli;) system się w Polsce upowszechni, to nasze małe zakupy mogą stać się rzeczywiście szybsze i sprawniejsze (dla osób, które – tak jak ja – w coraz mniejszym stopniu korzystają z tradycyjnych pieniędzy). Ciekawi mnie tylko, ile osób, które wymieniły niedawno kartę do konta BZWBK <30 jest świadoma tego, co nosi w portfelu  i chociaż raz skorzystała z tej jakby nie było innowacji? [w Polsce do końca 2009 wydano około 100 tyś kart Paywave].

Płatności mobilne

Niektórym mogą kojarzyć się z płatnościami typu audiotele czy poradami wróżek na komórkę, ale to dopiero początek płatności mobilnych. Faktem jest, że zaczęło się od smsów.

Początkowo można było smsem wysłać zgłoszenie na konkurs czy zagłosować w telewizyjnym quizie. Przez komórki dokonywano wyborów najlepszych zespołów np. na Eurowizji:). Potem nastał czas na usługi na komórkę – dostęp do serwisów, informacji (wspomnianych wróżek), doczekaliśmy się też  kodów promocyjnych upoważniających nas do zniżek (myślę, że niejeden artykuł powstał już na temat marketingu mobilnego). I przyszedł czas na bardziej zaawansowane m-płatności.

Tu warto się zatrzymać: M-płatności to płatności bezgotówkowe zawierane za pomocą urządzeń mobilnych – głównie telefonów komórkowych (ale również za pomocą przenośnych komputerów). Jest już ich tak naprawdę sporo, a wciąż pojawiają się nowości w tej dziedzinie. M-płatności mogą być dokonywane przez Internet (przy wykorzystaniu wspomnianych już smsów), w punkcie sprzedaży (na stacji, w sieciowym czy osiedlowym sklepie spożywczym, przy automacie z napojami) czy między użytkownikami systemu.  Mogą dotyczyć mikropłatności, czyli transakcji opiewających na małe kwoty (kilka złotych) lub na wyższe sumy. Mogą działać w systemie pre-paid i post-paid. Prepaidowe płatności wymagają doładowania wirtualnego konta ( tzw. elektronicznej portmonetki – o niej trochę więcej już za chwilę), z którego potem dokonywane są płatności lub – tak jak do tej pory – można doładować sobie telefon i wykorzystać je na rozmowy lub na płatności (płacąc smsami za różnego rodzaju usługi).  Postpaid umożliwia nabycie towaru najpierw, a obciążenie konta następuje na koniec okresu rozliczeniowego (obciążenie naszego konta abonenckiego i doliczenie wartości transakcji smsowych do rachunku lub przy wykorzystaniu karty kredytowej).

E- portmonetka – co to jest?

Wysłanie smsa i otrzymanie za to dostępu do artykułu na stronie jakiegoś dziennika nie jest niczym nowym, ale już korzystanie z telefonu jak z portfela jak najbardziej. Wyobraźmy sobie że idziemy do kawiarni zamawiamy kawę i… przychodzi nam zapłacić 7 zł, a my nie mamy ze sobą drobnych. Znamy już odpowiedź sprzedawcy: „płatność kartą od 20 zł”. Najpewniej zrezygnujemy z kawy… jeśli nie znamy m-płatności. Firma mPay, a wkrótce również easypay, obsługuje transakcje wykorzystujące komórkę. Klient może zapłacić za zakupiony towar w podobny sposób w jaki doładowuje się komórkę. Najpierw należy zainstalować na swojej komórce oprogramowanie, w trakcie transakcji logujemy się do systemu, wpisujemy kod sprzedawcy – otrzymujemy opis transakcji i kwotę. Jeśli wszystko jest ok, podajemy pin i zatwierdzamy transakcję.

Wcześniej oczywiście należy doładować swoje konto – swój elektroniczny portfel. Ważna jest tu również technologia łączenia się z terminalem sprzedawcy – czy będziemy to robić przez kartę SIM (w procesie płatności obecny jest operator telefonii komórkowej, co może wpłynąć na cenę takiego rozwiązania ) czy może w przyszłości przez bluetooth?

No i mała krytyka rozwiązania: jak zwykle przy nowościach nie jest to wciąż bardzo popularne. Co z tego, że wpłacę na moją elektroniczną portmonetkę 100 zł, jak nie będę miała gdzie nimi zapłacić ( już nie mówiąc o tym, że zamrożę sobie środki pieniężne, nie mogąc nimi dowolnie dysponować). Przykładowo w Gdyni, Bydgoszczy i Lublinie mPay ma podpisane umowy tylko z 5 a sec – siecią pralni chemicznych. W Warszawie takich miejsc jest już sporo – można poeksperymentować. Druga kwestia to koszt – płacąc za towar w teorii nie płacę żadnej prowizji – w praktyce płacę operatorowi telefonii za połączenie się z systemem (+kilka innych opłat, np. za przelanie środków innemu użytkownikowi). Ostatni ważny aspekt to czas: w przypadku jakichś perturbacji u operatora możemy chwilę poczekać na weryfikację transakcji, a w kolejce po bilety MPK w godzinach szczytu narażamy się na gniew kolejki za nami…

Nie zapominam o plusach: taki system pozwala płacić naprawdę małe kwoty i naprawdę zaczyna znikać konieczność noszenia ze sobą pieniędzy. System pozwala również kontrolować nasze wydatki lub rodzicom wydatki dzieci, które nie mają jeszcze swojego konta w banku.

Social lending

kokos.pl

smava.pl - Pożyczki między ludźmi

Finansowo - pożyczki bezpośrednie

Powstało w Polsce już kilka stron oferujących social lending – pozabankowy obrót pożyczkami przez Internet- pożyczek takich udzielają użytkownicy serwisu. Pierwszy serwis typu social lending to brytyjska Zopa (2005)- w Polsce szlak przetarł Kokos.pl. (2008) Od czasu jego powstania dorobiliśmy się jeszcze kilku serwisów: finansowo.pl; monetto.pl  oraz smava.pl (która to akurat jest polską odsłoną niemieckiego serwisu). Ciekawe są losy tych portali – monetto.pl na początku tego roku zakończyło działalność, a finansowo.pl przejęło smava.pl. Prawdopodobnie nie nastąpi połączenie, a prędzej podział między siebie róznych segmentów rynku. Rynku, który szacowany jest na około 45 mln złotych.

Idea na świecie jest nowa i nie nowa – pożyczenia pieniędzy nie przez banki, a prywatne osoby to normalny sposób pozyskania źródeł – podpisywanie jednak umowy pożyczki z wirtualnym partnerem jest czymś niezwykłym.  Takie rozwiązanie tworzy pole dla oszustów i zapewne to stało się przyczyną upadku monetto.pl (które nota bene startował z hasłem: „teraz banki mogą Cię pocałować”). Weryfikacja użytkowników to sprawa bardzo trudna. Jedna kwestia to sprawdzenie czy dana osoba istnieje, a druga – jaką ma zdolność kredytową. Serwisy w różny sposób starają się zabezpieczyć interesy swoich klientów – sprawdzanie czy konto bankowe użytkownika istnieje, współpraca z Biurem Informacji Kredytowej czy wewnętrzne systemy scoringowe i ratingowe.

Czy to wszystko daje gwarancję spłaty udzielonej przez nas pożyczki? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, ale ryzyko jest na pewno istotne, z drugiej strony widać jednak stopniowy rozwój pożyczek internetowych w Polsce – Kokos.pl ma już prawie 100 tys. użytkowników, wszystkie serwisy pożyczają coraz większe kwoty. Jaki będzie następny krok? Zintegrowany dla wszystkich serwisów rodzaj podpisu elektronicznego, możliwość weryfikacji zeznań podatkowych w celu oceny zdolności kredytowej użytkowników? Czy bankowość ma szansę całkowicie przenieść się do Internetu? Ja w to wciąż wątpię – o swoich finansach i decyzjach inwestycyjnych wciąż wolę porozmawiać z partnerem siedzącym po drugiej stronie stołu.

Decyzje finansowe są elementem naszego codziennego życia – innowacje mają ułatwiać nam życie i w wielu przypadkach myślę, że tak jest – krótsze procedury, szybkość, wygoda. Z drugiej strony pojawił się nam dodatkowy problem – wyboru kanału transferu naszych pieniędzy i troska o nasze bezpieczeństwo. I o to ostatnie powinni zadbać innowatorzy.

Źródła:

www.skarbiec.bizwww.paypass.plwww.visa.plwww.e-mentor.edu.plwww.smava.plwww.kokos.plwww.finansowo.pl; www.pb.pl

Poczytaj o innych rzeczach:

Komentarze dla tego wpisu: 4

  1. Tomasz napisał:

    Jest drobny problem z social lending, o których w tym artykule. Bowiem zgodnie z prawem KAŻDA pożyczka, która wynosi ponad 500zł, powinna być stwierdzona pismem (oznacza to, że musi być podpisana – ręcznie lub certyfikowanym elektronicznym podpisem).
    I uwaga:
    Brak formy pisemnej w tej sytuacji skutkuje tym, że umowa JEST WAŻNA, ale istnieją poważne OGRANICZENIA DOWODOWE (znaczy: sąd nie bierze pod uwagę pewnych wniosków dowodowych), czyli: może być problem z udowodnieniem, że komuś coś pożyczyliśmy.
    W sumie – ciekawy temat na głębszą analizę prawniczą:)

  2. Krzysztof napisał:

    Trochę się bawię w SL i przy każdej pożyczce czy inwestycji jest zawierana umowa pomiędzy stronami, ale oczywiście w wersji elektronicznej, bez papierka i podpisu. Nie wiem czy to wystarczy…

  3. Tomasz napisał:

    Ciekaw jestem, jak brzmi ta umowa. Jednak – jak pisałem – nie wystarczy do pełnej ochrony, jeżeli wartość wynosi 500zł+

    Wiem, że w nowym projekcie KC mają być zmiany w zakresie formy pisemnej i jej elektronicznych odpowiedników. Wreszcie!

  4. Nomad napisał:

    Kokos.pl właśnie wydajęswoją kartę płatniczą pay-pass pre-paid.
    http://dobranowina.biz/2010/06/kokos-pl-wydaje-wlasna-karte-platnicza/

    Właśnie dzisiaj dostałem jako jeden z pierwszysch taką kartę – jutro na blogu będzie więcej informacji.

Odpowiedz

InnoGenerator.pl on Facebook

POWIĄZANE STRONY