Dostęp do dokładnych zdjęć satelitarnych już nikogo właściwie nie dziwi. Cała ta mania oglądania świata z nosem w komputerze została spopularyzowana przez Google. Jednak jest jeszcze drugi gigant, który – tak jakby z boku i niezależnie – rozwija swój produkt – według mnie lepszy. Chodzi o Microsoft.
Z pewnością większość osób choć raz korzystała z Google Maps. I pewnie również większość wie, że Google oferuje coś takiego jak Street View. Polega to na tym, że „stajemy” na ulicy i obserwujemy co się dookoła dzieje. Wszystko bazuje na fotografiach, więc póki co nie ma mowy o obserwowaniu ruchu. Cały świat dosłownie w zasięgu monitora. Jakby ktoś nie miał okazji korzystać jeszcze z Google Street View, to poniżej znajduje się film prezentujący zasadę działania.
Microsoft postanowił pójść o krok dalej. Oferowane przez nich rozwiązanie ogólną zasadą działania nie różni się od konkurencji. Jednak, jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach. Produkt jest już dostępny dla wszystkich i można go przetestować na Bing Maps. W czym Bing Maps jest lepsze od Google Maps?
- Widok 3D poza samymi fotografiami wykrywa również geometrię terenu. Oznacza to, że ściana budynku jest ścianą, a nie płaską powierzchnią, ulica jest ulicą, róg budynku jest rogiem budynku.
- Po uruchomieniu WorldWide Telescope, gdy „stoimy” na ulicy możemy spojrzeć w niebo i zobaczyć, jakie gwiazdy znajdują się nad nami.
- Będąc w danej lokalizacji możemy oglądać fotografie, które zostały umieszczone na serwisie Flickr z wykorzystaniem geotagów. Ponadto zdjęcie takie będzie dopasowane do naszego obecnego widoku.
- Będzie możliwość nie tylko obserwowania budynków z zewnątrz, ale również oglądanie ich od środka – Window shopping nabierze nowego znaczenia…
I jest jeszcze coś, po czym mi szczęka opadła.
Bing Maps zacznie wykorzystywać rzeczywistość rozszerzoną do przekazywania na żywo obrazu z ulicy. W tym momencie są tam tylko zdjęcia, jednak będą one zastąpione obrazem video na żywo. Oczywiście geometria terenu zostanie zachowana. Osoba, która włączy kamerkę w swoim telefonie będzie mogła przekazać obraz do BingMaps.
Być może pewne rzeczy, o których tutaj napisałem, mogą wydawać się niejasne, dlatego zachęcam do obejrzenia poniższego filmu:
Zarówno w przypadku produktu Google jak i Microsoft wszystko bardzo dobrze prezentuje się w przypadku dużych amerykańskich miast. Myślę, że może być nieco gorzej w innych krajach.
Niby wszystko super. Takie rozwiązania dają ogromne możliwości. Chodzimy sobie po świecie nie ruszając się z fotela. Przykładowo przed wybraniem się na prawdziwą wycieczkę, możemy się zorientować, co zobaczymy po przybyciu na miejsce albo szukając restauracji możemy wcześniej zobaczyć, w której dzielnicy się znajduje. Z drugiej strony jest to kolejny zamach na naszą prywatność. Każdy może zobaczyć jak wygląda dom albo okolica, w której mieszkamy, nie mówiąc już o planowaniu zamachów, napadów czy innych tego typu akcji…
Co Wy sądzicie o tego typu rozwiązaniach?
źródło: TED




2, Maj 2010 o godzinie: 15:12
to jest n.i.e.s.a.m.o.w.i.t.e. (aż się boję o prywatność; trzeba będzie kupić grube zasłony do domu;)
3, Maj 2010 o godzinie: 22:11
Na nasze szczęście MS i Google dbają o to, żeby nie było widać co jest w środku mieszkań. Twarze i rejestracje też są zamazane.
5, Maj 2010 o godzinie: 09:58
a co, jeśli jestem np. jedynym posiadaczem wielkiego białego kapelusza w mieście, albo jedynego, niepowtarzalnego, zamówionego specjalnie dla mnie samochodu o charakterystycznym kształcie (ach – niech to będzie np. mobil z filmu Kill Bill). Niemożliwe do zidentyfikowania?
5, Maj 2010 o godzinie: 10:45
Oczywiście, też uważam, że nie jest to system idealny. Stąd właśnie tyle protestów dotyczących tego typu rozwiązań.