Inności dla ucha

Dodane: 23 września 2010 przez Tomasz

Właście dziś żegnamy lato. Wakacyjny czas (szum morza i „niemożności”;) jeszcze w uszach dzwoni. Dlatego mamy dla Was lekki temat – bardziej do słuchania, niż czytania: garść INNOMUZYKI.

Gusta muzyczne bywają różne. Uszy niektórych preferują brzmienia konserwatywne, inni chcą być często zaskakiwani. Ten artykuł jest raczej dla tych drugich, którzy potrzebują świeżych barw i tonów, by cieszyć się brzmieniem.

Dziś, by zaistnieć w świecie muzycznym i medialnym wystarczy mieć: talent, pomysł i… łącze internetowe. Współczesnym Jankiem Muzykantem jest nie ten, którego nie stać na skrzypce, ale ten, kto nie ma dostępu do Internetu i nie jest wyedukowany w tej materii. Jednak jeszcze istotniejszy jest nowatorski pomysł, który wyróżni twórcę spośród gąszczu domorosłych muzyków. Im pomysł bardziej innowacyjny, tym więcej odwiedzin, a w przyszłości może… fanów. Oto kilka z nich, które mnie szczególnie ujęły:

1) Jeden artysta – cały zespół, czyli wykorzystanie pętli

Na początek – by zobaczyć mechanizm działania, proponujemy Imogen Heap, nietuzinkową artystkę. Wyjątkowości nie można jej odmówić, choć jej brzmienie określić należy jako specyficzne:

Zaawansowany technologicznie sprzęt, talent i szybkość reakcji (włączanie/wyłączanie pętli – tzw. loop) – na tym opiera się cały pomysł. Dla tych, którym Imogen nie przypadła do gustu, zgoła inny, rockowy song z Davidem Fordem w roli głównej i jedynej:

2) Jeden artysta – cały zespół – bez wykorzystania pętli

Rodem z kraju Piastów – CeZik i jego doskonałe Kings of Leon:

3) Jeden artysta – wiele gatunków muzycznych

Ta ostatnia niedziela Mieczysława Foga – znów by CeZik:

4) Dwoje artystów – jeden instrument

Nie do opisania – szczególnie momenty, w których prawa ręka jest moja, a lewa Twoja. I na odwrót. Cecilia i Fernando w „Gitarze na cztery ręce” (niestety bez streamu, ale z linkiem).

5) I na koniec – głosy zamiast instrumentów

Pomysł niby znany (King’s Singers, Affabre Concinui), ale całkiem odświeżony. Popełniany bowiem przez młodych, dla młodych i z całkiem młodą muzyką. Najświeższy aranż AudioFeels, czyli zmultiplikowany Justin Timberlake w „What goes around”. Klasa.

Posłowie: dziękuję Sir Maksowi za inspirację do tego artykułu podczas wspólnego muzykowania.

Poczytaj o innych rzeczach:

Komentarze dla tego wpisu: 2

  1. domin napisał:

    gitarzyści rządzą.

  2. Maria napisał:

    warto jeszcze wspomnieć o Dub FX http://www.youtube.com/watch?v=WhBoR_tgXCI&feature=channel

Odpowiedz

InnoGenerator.pl on Facebook

POWIĄZANE STRONY